Witam Was!
Dzisiaj wielki dzień :) Ten wpis jak i następne będą pisane w dwóch językach: polskim i angielskim (tę wiadomość można było już zobaczyć na mojej stronie na Facebook'u)
Dzisiaj też chciałam Was zaprosić na wycieczkę do mojej pracowni. Mam nadzieję, że się Wam spodoba.
Aha na początek jeszcze zobaczcie nowe metki, które właśnie wczoraj przyszły.Są czarno złote i naprawdę nie mogę się nimi nacieszyć.
Ok, to zaczynamy wycieczkowanie :) Jeśli chodzi o pracownie, to chyba za duże słowo, więc jeśli chodzi o mój pokój szyciowy to mojemu Staśkowi bardzo się tam podoba (to jedno z jego ulubionych miejsce do zabawy). Co do maszyn to mam 3 maszyny i jednego overlock'a (którego nie często używam). Trzy pozostałe to stary SAN, dostany od babci i przerobiony przez teścia na pedał elektryczny. Jest bardzo stary ale jeszcze sprawny, szyje na nim bardzo twarde materiały (Uwaga! Moja mama dawno temu na takiej maszynie przeszyła sobie palec :) więc maszyna naprawdę wiele może. Następna maszyna to także już wysłużony Łucznik. Na którym szyłam dokładnie do 6 grudnia 2011 roku :) A teraz jak widac na zdjęciu leży sobie na podłodze i odpoczywa (ale ze mnie niewdzięcznica)
I jeszcze jedna, nie ukrywam, że moja ulubiona, stębnówka JUKI, która jednym słowem jest cudowna :) A oto jej zdjęcia.
Na zdjęciu można zobaczyć mojego kolegę, Rozpruwacza, z którym się koleguję odkąd szyję:) i jeszcze jedno zawsze zastanawia mnie gdzie się podziały wszystkie moje szpilki :)
A teraz uwaga JUKI w bardzo romantycznym świetle.
I następne zdjątko specjalnie dla mojego lubego :) który buszował w Photoshopie i wyszło to:
Aha, byłabym zapomniała o tych cudach, które zostały wyszperane oczywiście w sklepie czarów i magii:) do którego uwielbiam zaglądać. Na marginesie dodam tylko, że ta czerwona alcantara to na tzw. weekender bag...
I na koniec wycieczki przedstawiam mój pierwszy ciuszek, można go już było zobaczyć wcześniej na Facebook'u, uszyty jeszcze na staruszku Łuczniku. Wykrój znalazłam na polskiej stronie Burdy. Tunika w stylu marinistycznym, oczywiście z akcentem czerwieni.
Mam nadzieję że wycieczka się podobała, zatem do następnego wpisu, już o torebkach.
Dzisiaj wielki dzień :) Ten wpis jak i następne będą pisane w dwóch językach: polskim i angielskim (tę wiadomość można było już zobaczyć na mojej stronie na Facebook'u)
Dzisiaj też chciałam Was zaprosić na wycieczkę do mojej pracowni. Mam nadzieję, że się Wam spodoba.
Aha na początek jeszcze zobaczcie nowe metki, które właśnie wczoraj przyszły.Są czarno złote i naprawdę nie mogę się nimi nacieszyć.
Ok, to zaczynamy wycieczkowanie :) Jeśli chodzi o pracownie, to chyba za duże słowo, więc jeśli chodzi o mój pokój szyciowy to mojemu Staśkowi bardzo się tam podoba (to jedno z jego ulubionych miejsce do zabawy). Co do maszyn to mam 3 maszyny i jednego overlock'a (którego nie często używam). Trzy pozostałe to stary SAN, dostany od babci i przerobiony przez teścia na pedał elektryczny. Jest bardzo stary ale jeszcze sprawny, szyje na nim bardzo twarde materiały (Uwaga! Moja mama dawno temu na takiej maszynie przeszyła sobie palec :) więc maszyna naprawdę wiele może. Następna maszyna to także już wysłużony Łucznik. Na którym szyłam dokładnie do 6 grudnia 2011 roku :) A teraz jak widac na zdjęciu leży sobie na podłodze i odpoczywa (ale ze mnie niewdzięcznica)
I jeszcze jedna, nie ukrywam, że moja ulubiona, stębnówka JUKI, która jednym słowem jest cudowna :) A oto jej zdjęcia.
Na zdjęciu można zobaczyć mojego kolegę, Rozpruwacza, z którym się koleguję odkąd szyję:) i jeszcze jedno zawsze zastanawia mnie gdzie się podziały wszystkie moje szpilki :)
A teraz uwaga JUKI w bardzo romantycznym świetle.
I następne zdjątko specjalnie dla mojego lubego :) który buszował w Photoshopie i wyszło to:
Aha, byłabym zapomniała o tych cudach, które zostały wyszperane oczywiście w sklepie czarów i magii:) do którego uwielbiam zaglądać. Na marginesie dodam tylko, że ta czerwona alcantara to na tzw. weekender bag...
I na koniec wycieczki przedstawiam mój pierwszy ciuszek, można go już było zobaczyć wcześniej na Facebook'u, uszyty jeszcze na staruszku Łuczniku. Wykrój znalazłam na polskiej stronie Burdy. Tunika w stylu marinistycznym, oczywiście z akcentem czerwieni.
Mam nadzieję że wycieczka się podobała, zatem do następnego wpisu, już o torebkach.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń